19 czerwca 1911, poniedziałek

Drohobycz. Na ulicach miasta wybuchają zamieszki wyborcze.

Protesty drohobyczan skierowane były przeciw lokalnej władzy, która – uzależniona od Jakuba Feuersteina, magnata naftowego i nieoficjalnego rządcy miasta – od lat wspierała interesy grupy Feuersteinów. Okres poprzedzający wybory do parlamentu austriackiego przebiegał w Drohobyczu niezwykle burzliwie. Jak podaje Wiesław Budzyński, niechęć społeczna wobec doktora Natana Loewensteina, kandydata na posła powiązanego z Feuersteinem, była tak intensywna, że już w trakcie kwietniowego wiecu doszło do przepychanek pomiędzy jego zwolennikami (konserwatywni Polacy i zasymilowani Żydzi) a sympatykami opozycjonistów: Mateusza Michała Balickiego (socjaldemokraci polscy), doktora Gerszona Zippera (syjoniści) i Włodzimierza Kobryna (Ukraińcy)1. Na hasło: „Nie chcemy narzuconego posła!”, Feuerstein miał wtedy odpowiedzieć: „Ale ja chcę doktora Loewensteina […]”2.

Krwawa eskalacja nastąpiła jednak dopiero w dniu wyborów. Pod wpływem doniesień o fałszerstwie, które dokonuje się nad urnami, demonstranci powybijali szyby kolejno w biurze Loewensteina, domu Jakuba Feuersteina i kahale (którego Feuerstein był prezesem). Około drugiej po południu tłum przystąpił do dewastacji lokalu wyborczego przy ulicy Stryjskiej* i wtedy właśnie – jak pisze Mścisław Mściwujewski* – „wśród zamieszania i gwaru usłyszano […] komendę: «Fertig! An!»”3. Na rozkaz komisarza Łyszkowskiego, gorliwego sojusznika Loewensteina, wojsko zaczęło strzelać zarówno do prowokatorów, jak i do gapiów. Anonimowy kronikarz, autor broszury Prawda o wyborach drohobyckich, wydanej we Lwowie nakładem towarzystwa „Kadimyh”, wspomina: „Potem buchnął jęk, płacz i krzyk – który krew w żyłach ścinał. W jednej chwili zasłała się ulica dziesiątkami trupów i rannych”4. Zdezorientowani żandarmi rozpędzali uciekających drohobyczan przy użyciu bagnetów i strzałów w plecy: „Ludzie ginęli w rynku, a nawet na przedmieściach, o tysiąc kilkaset kroków od miejsca, w którem strzelano”5.

Według Andrzeja Chciuka* ten końcowy – szczególnie drastyczny i nieuzasadniony – etap tłumienia protestu Schulz obserwował z okna rodzinnego domu przy Rynku*. Zdaniem autora Ziemi księżycowej było to pierwsze brutalne zderzenie Schulza ze śmiercią, a zarazem doświadczenie traumy, które ukonstytuowało jego wrażliwość artystyczną. Po latach Schulz miał wręcz wyznać: „Rysowałem coś wtedy, szkicowałem […] potem te sceny, […] chciałem to zanotować jakoś, te odemknięte spusty Apokalipsy”6. I dalej: „Pisanie? To potrzeba uporządkowania świata. Tak, ta nagłość pisania zaistniała we mnie chyba wtedy. To był ten szok, bez którego nie rodzi się w nas pisarz”7.

Czy można jednak zaufać wspomnieniom Chciuka? Jak słusznie zauważa Budzyński, autor Ziemi księżycowej myli się, podając w tym samym fragmencie, że Schulz zdał maturę w 1911 roku (było to rok wcześniej). Jerzy Ficowski* zaś twierdzi, że rodzina Schulzów już w roku 1910 przeniosła się z kamienicy przy Rynku do domu przy ulicy Floriańskiej*8. Ponadto zastanawia niebywała precyzja, z jaką Chciuk rekonstruuje swój dialog z Schulzem, a także niezwykle barwny i bez wątpienia literacki styl całego opisu. Niewykluczone, że prozę Chciuka należałoby uznać raczej za dokonanie beletrystyczne, a w przytaczanej wypowiedzi zobaczyć tyleż słowa Schulza, co przekonania samego autora na temat ocalającej roli sztuki9. (jo)  

  • 1
    Natan Loewenstein ubiegał się o mandat posła już drugą kadencję. Poprzednio, w 1907 roku, jego kandydatura także wzbudziła gwałtowny sprzeciw drohobyczan, ale również wtedy wygrał przy poparciu Jakuba Feuersteina – zob. Wiesław Budzyński, Miasto Schulza, Warszawa 2005, s. 384–385.  
  • 2
    Ibidem, s. 23.  
  • 3
    Mścisław Mściwujewski, Z dziejów Drohobycza, część II, z rysunkami Jarosława Stefana Stupnickiego, Drohobycz 1939, s. 189.
  • 4
    NN, Prawda o wyborach drohobyckich odbytych dnia 19. czerwca 1911 r., Lwów 1911, s. 34.
  • 5
    Ibidem, s. 35. Wydarzenia z Drohobycza były szeroko relacjonowane w lokalnej i wiedeńskiej prasie. Zależnie od źródeł podawano liczbę 13 (wersja oficjalna) lub 26 (wersja opozycyjna) ofiar śmiertelnych i od 30 do ponad 100 rannych. Wśród zabitych znalazł się między innymi Dmytro Tatarski, ojciec szkolnego kolegi Schulza, i Meiłech Weingarten; wśród rannych – maturzysta Michał Tokarzewski, przyszły generał polski (raniony bagnetem w pierś), a także J. Weingarten, gimnazjalista (postrzelony w udo).  
  • 6
    Andrzej Chciuk, Ziemia księżycowa, Warszawa 1989, s. 89.
  • 7
    Ibidem.
  • 8
    Jerzy Ficowski, Strych na Floriańskiej, [w:] idem, Regiony wielkiej herezji i okolice, Sejny 2002, s. 189. 
  • 9
    Sam Chciuk pisze o tym tak: „Poniższy fragment jest przepracowaniem kilku rozdziałów z vie romancée o Schulzu, z rzeczy niedokończonej i świadomie porzuconej. Dlaczego jej zaniechałem? Gdyż znam swe ograniczenia i coraz bardziej widzę, że w życiorysie Schulza gęstnieją luki, których już wiernie w zgodzie z faktami wypełnić nie można” – Andrzej Chciuk, op. cit., s. 80.